Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MYŚLI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MYŚLI. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 stycznia 2015

NOWY ROK 2015


Kolejny rok za nami, czas życzeń i podsumowań, planów oraz celów. Ze swojej strony życzę Wam przede wszystkim dużo zdrowia, marzeń które będziecie mogli spełniać, Miłości, dobrych ludzi i wspaniałych chwil - nie tylko przy filiżance kawy. Niech 2015 będzie łaskawszy i lepszy niż jego poprzednicy!

piątek, 12 grudnia 2014

MONA LISA BYŁA MĘŻCZYZNĄ


Według badaczy życia Leonarda da Vinci istnieje sporo poszlak, że był on homoseksualistą. Jednym z kochanków miał być jego uczeń, Giacomo Caprotti, który dzięki swojej urodzie był wykorzystywany przez mistrza jako model. Nie inaczej miało być z portretem Mony Lisy - według badaczy można przypuszczać, że twarz Mony Lisy ma rysy Caprottiego. Giacomo Caprotti pochodził z ubogiej rolniczej rodziny. W wieku 10 lat trafił pod opiekę Leonarda da Vinci stając się jego uczniem. Ponieważ chłopiec był wyjątkowo niesforny, Leonardo nazywał go Salai, czyli diabełek. Wśród zapisków Leonarda znalazło się sporo wzmianek o małym "złodziejaszku, kłamcy, uparciuchu i łasuchu". Mimo złego sprawowania, Caprotti towarzyszył Leonardowi przez całe życie. Uczył się od mistrza malarstwa ale służył mu także jako model. Giacomo Caprotti mógł zostać sportretowany pod postacią Mony Lisy. Według badaczy istnieje duże podobieństwo słynnego portretu da Vinciego do portretu Monna Veny, zwanej popularnie Giocondą Nagą, pędzla Caprottiego. Monna Venna jest androgenicznym sobowtórem Mony Lisy.

niedziela, 30 listopada 2014

TASENOGRAFIA


Termin Tasenografia oznacza wróżenie z fusów herbacianych, jak i kawowych. Praktyka ta została  zapoczątkowana w Chinach, a na gruncie europejskim jej popularność przypadła na XVII i XVIII wiek. Odczyt przepowiedni dokonuje się na podstawie uzyskanych kształtów, zgodnie z ruchem wskazówek, zaczynając od uszka filiżanki.

Tradycja wróżenia z fusów sięga najdalszych zakątków historii, a pierwsze przepowiednie można spotkać już w chińskich legendach ludowych. Według powszechnej opinii uważa się, iż wróżyć można jedynie z fusów po kawie, jednak pierwsze przepowiednie były przeprowadzane po wypiciu wywaru herbacianego.

Tasenografia ma na celu przepowiedzenie przyszłości osobie, która przed momentem wypiła kawę, bądź herbatę. Wróżeniu towarzyszą bardzo silne emocje, które przenoszone bezpośrednio na filiżankę, tworzą przeróżne wzory. To właśnie umiejętność poprawnego odczytywania wzorów powstałych na dnie filiżanki jest największym darem, gdyż wróżbita powinien mieć szeroką wyobraźnię, która pozwoli mu przypasować odpowiednie kształty do odpowiedniego przedmiotu, a następnie do sytuacji życiowej osoby, która spożywała napój.


Jak wróżyć z fusów? Nic bardziej prostego, jedyne co jest potrzebne, to porcelanowa filiżanka, która nie posiada żadnych wzorów i zdobień, oraz kawa lub herbata. Osoba, której będzie się wróżyło nie może niczego dodawać niczego do kawy lub herbaty, gdyż może to zepsuć efekt wizualny, na który wskaże wróżba z fusów. Najważniejszą rzeczą podczas wykonywania takich wróżb, jest fakt, że kawę lub herbatę musi wypić osoba, której chcemy przepowiedzieć przyszłość. Ważne jest, aby nie wypijać napoju do końca, gdyż należy zostawić warstwę wywaru, która będzie zakrywała fusy. Po zakończonym rytuale picia kawy czy herbaty, osoba wróżąca musi wziąć filiżankę w swoją lewą ręke i trzykrotnie zamieszać w kierunki przeciwległym do ruchu wskazówek zegara. Następnie odwrócić filiżankę do góry dnem, tak aby wypłynęła uprzednio pozostawiona warstwa napoju. W tym momencie w filiżance zostają już tylko fusy, z których trzeba wydobyć odpowiednie wróżby. Ważne jest, aby odczytywać powstałe wzory pod różnymi kątami nachylenia filiżanki. Jest to istotne głównie dlatego, iż znak powstający bliżej uchwytu, oznacza zdarzenie, które będzie miało miejsce w domu, w rodzinie, bądź w najbliższej okolicy. Natomiast im dalej od uchwytu, tym zdarzenie bądź sytuacja jest dalsza od osobistych problemów osoby, której wróżymy. Istotne jest również położenie względem głębokości. Im wyżej ukaże się znak, tym bliższe wydarzenia przedstawia, natomiast wróżby z fusów kawy czy herbaty ukazujące się na samym dnie, będą miały miejsce w bardzo odległej przyszłości. Jeśli w danym dniu wróżba w żaden sposób nie chciała się ukazać, a na dnie filiżanki pojawiła się jedynie papka fusów, należy przerwać wróżenie i powtórzyć je kolejnego dnia. Jest to bardzo ważne, gdyż nie można wróżyć kilka razy tego samego dnia!

czwartek, 20 marca 2014

KAMIENIE W KIESZENIACH


Tytuł spektaklu "Kamienie w kieszeniach" ostatnio kilkakrotnie pojawiał się w moim życiu, jednak aż do dzisiaj, sztuka ta (od kiedy o niej usłyszałam) nie była wystawiana w Warszawie. Kiedy dowiedziałam się o magicznym miejscu jakim jest klub Karuzela - zlokalizowany na pograniczu Woli i Bemowa - nie mogłam sobie pozwolić na nie obejrzenie spektaklu. 

"Kamienie w kieszeniach" to sztuka autorstwa Marie Jones - irlandzkiej aktorki i dramatopisarki, a w polskiej wersji wyreżyserowana przez Łukasza Witt-Michałowskiego. Dwóch aktorów, piętnaście postaci i trzy Clip-Clopy. Tak w wielkim skrócie można podsumować to, co dzieje się na scenie przez ponad dwie godziny. Cytrynowa beza - to początek, a krowa zamyka całość. Oczywiście pojawiają się tytułowe kamienie, które w dramatyczny sposób odwracają bieg akcji i zmuszają widza już nie tylko do śmiechu, ale przede wszystkim do większej zadumy. 

Bartłomiej Kasprzykowski - Kamienie w kieszeniach,
foto: Paticia Patrice
Akcja jest szybka i bardzo zmienna, ClipClopy to spadają, to obracają się niemal bez końca, ale najważniejsi są przecież aktorzy ... . W siedem postaci wciela się Bartek Kasprzykowski - muszę przyznać, że tego aktora znałam do tej pory jedynie z roli filmowych, dlatego też przyjemność z oglądania go na scenie, była dla mnie tym większa. Już nie wspominając o tym, że być może jako pierwszy odkrył we mnie przyszłą gwiazdę ... Bardzo podoba mi się pomysł z wychodzeniem aktorów do widza. Moim skromnym zdaniem, nadal jest zbyt mało spektakli, które wciągałyby "do gry" publiczność... 

Na koniec zostawiam Mateusza Damięckiego, który na scenie współtowarzyszy Bartkowi to pojawiając się, to znikając, aby móc zmienić się w kolejną postać, a w sumie zagrał aż osiem bardzo skrajnych i diametralnie się od siebie różnych osób (chapeau bas)! Jedyne, czego mu naprawdę zazdroszczę w tej roli, to żelazna kondycja. Żeby tak skakać po scenie, "bawić się" ciężkimi rekwizytorami i jeszcze zmieniać głos w zależności od granej roli, to nie lada wyzwanie.

Czy warto się wybrać na "Kamienie w kieszeniach"? Ostatnio bywam w wielu miejscach oraz na różnych przedstawieniach i mogę z ręką na sercu przyznać, że dawno nie byłam pod tak wielkim wrażeniem precyzji, siły, a przede wszystkim gry aktorskiej obu panów. Więc jeśli tylko będziecie mieli okazję wybrać się na "kamienie", to nawet się nie zastanawiajcie, tylko kupujcie bilety! 

Patricia 

Mateusz Damięcki i Bartłomiej Kasprzykowski, Kamienie w kieszeniach, foto: Paricia Patrice

czwartek, 16 stycznia 2014

KAWA VS HERBATA


W końcu przyszła, nareszcie jest przez wielu oczekiwana "biała" zima. Idąc ścieżką, wyścieloną jeszcze świeżym śniegiem, pomyślałam o kubku gorącej aromatycznej herbaty. Tak, właśnie ja, miłośniczka kawy, tak która bez niej nie potrafi zacząć i zakończyć dnia, będę w najbliższym czasie pisała o herbacie. Dlaczego nie? Przecież nie samą kawą człowiek żyje, a poza tym wśród nas są też ludzie, którzy nie wyobrażają sobie dnia bez 5 o'clock tea :) 

Herbata podobnie jak kawa ma swoją historię, rodzaje, smak i zapach ... to opowieść, której jak w przypadku kawy, nie da się zmieścić w jednym poście, dlatego też zachęcam do pilnego śledzenia moich wpisów, bo wierzę że każdy znajdzie w nich noś nowego czy ciekawego o tym napoju.

środa, 25 grudnia 2013

O MAGII ŚWIĄT I KAWIE PRZY GORĄCEJ CZEKOLADZIE, CZYLI WYWIAD Z MATEUSZEM DAMIĘCKIM





Mateusz Damięcki - aktor, podróżnik, reżyser, tak często opisywany jest zarówno przez media, jak i w prasie. A dla mnie to po prostu Matt D., człowiek dla którego urzeczywistnianie nawet najmniej realnych marzeń nie jest rzeczą niemożliwą. To również człowiek, który nie tylko udzielił mi odpowiedzi na pytania dotyczące kawy, ale i uchylił rąbka tajemnicy o magii Bożego Narodzenia w jego rodzinnym domu. Życzę wszystkim miłej lektury oraz radosnych i przede wszystkim rodzinnych świąt Bożego Narodzenia!








Patricia: Czy lubisz kawę ?

Mateusz Damięcki: Bardzo lubię i chyba od zawsze ją lubiłem, bo kawa bardzo mocno należy do świata kultury. Dla niektórych ludzi kawa jest po prostu kawą, jednak jeśli jest to coś, do czego można dołożyć całą ideologię, to wówczas staje się to bardzo kulturalne. Poza tym jest to również biznes, na którym można zrobić bardzo dobre pieniądze, bo współczesny świat w dużej mierze kręci się wokół kawy. Dlatego ten napój szanuję i pod tym względem bardzo go lubię. Z drugiej jednak strony, ze względu na to, że podnosi ciśnienie, ja niestety nie mogę jej pić. Chodzi po prostu o to, że kawa źle działa na mój organizm, serce zaczyna mi szybciej bić i przez to nie czuję się komfortowo, aczkolwiek tak jak powiedziałem, szanuję kawę, tak jak można szanować whisky. Do whisky podobno trzeba dojrzeć, podobnie jak do kawy – są rzeczy do których po prostu się dorasta, które mają swoją kulturę, nie tylko ze względu na to jakim są produktem i czy są nam potrzebne, ale że maja do tego dopisaną swoją historię, jak na przykład to, że kawę można parzyć na bardzo wiele sposobów, że powstały zawody, które są bardzo ograniczone i ściśle związane z danym produktem. Chodzi mi o to, iż  nie można być po prostu barmanem i między innymi podawać kawę – w tym przypadku trzeba być baristą. W kawie bardzo podoba mi się to, że ma swoją ideologię oraz swój sznyt i zapach.

Kawa jest również bardzo widocznym elementem współczesnego świata. Ale są też ludzie którzy mówią, że to jest po prostu kawa, nie ma dla nich znaczenia jaka to jest kawa, piją ja na szybko nie mając na względzie całego procesu jej powstawania, czyli zbierania, suszenia, palenia, mielenia, a kończąc na sposobie jej serwowania. Historia od zerwania ziarna do podania filiżanki czarnego napoju, niezwykle mi się w kawie podoba, ale niestety nie mogę jej pić… (pauza) … tak się właśnie zastanawiam, czy gdybym pijał kawę, to jakim byłbym kawoszem? Czy byłbym kawoszem błyskawicznym i mógłbym zadowolić się zwykłym napojem kawopodobnym lub kawą rozpuszczalną czy celebrowałbym sam fakt picia kawy? Cóż, gdybym pijał kawę, to wydaje mi się że jednak byłbym takim zwykłym, „błyskawicznym” kawoszem, ale niestety nim nie jestem. Jednak lubię wszystko, co jest dookoła kawy, bo to nie tylko napój, ale również historia oraz ideologia jej serwowania. Wydaje mi się to bardzo szlachetne, że z takich elementów jak ten, składa się kultura człowieka. Bo zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu osób picie kawy, to może być ceremoniał.

Dla mnie zapach też jest bardzo ważny, to tak jak z magdalenką u Marcela Prousta „W poszukiwaniu straconego czasu”, kawa ma tak intensywny smak i zapach, że nie dziwię się, iż może wywoływać piękne wspomnienia, powroty do przeszłości. Kawa jest mocarna, ma siłę.


Patricia: A czy kiedykolwiek próbowałeś cukierki kawowe, jak np. „Kopiko”, gdzie podobno jeden cukierek odpowiada filiżance kawy ?

Mateusz: Tak i też nie mam z nimi zbyt dobrych wspomnień, jednak być może dlatego, że nie za bardzo próbowałem z nimi eksperymentować.


Patricia: Czyli jeśli nie kawa, to może herbata?

Mateusz: Herbata - tak, chociaż wszystko zależy od tego, co w danym momencie potrzebuje mój organizm. Moja ulubiona herbata jest z sokiem malinowym, miodem i cytryną. Właśnie taką zazwyczaj pijam na wzmocnienie odporności i zapobiegawczo przed przeziębieniem, kiedy temperatura za oknem zaczyna znacząco spadać. Jeśli chodzi o herbatę, jako codzienny napój, to pijam ją bardzo sporadycznie. Jednak we wspomnieniach mam rosyjskie celebrowanie picia herbaty. To jest inna kultura, zwłaszcza kiedy masz do dyspozycji samowar … To co jest specyficzne w piciu herbaty po rosyjsku, to kwestia dodawania cukru. W Rosji cukier podawany jest nie w takich kostkach, które znamy u nas w kraju, ale w naturalnych grudkach, kawałkach. Bierzesz taki kawałek cukru pod język i pijesz herbatę. Cukier z każdym łykiem herbaty powoli się rozpuszcza. Dla mnie to jest inny sposób picia herbaty, w pewien sposób dla nas Polaków egzotyczny, a przez to bardzo interesujący i oryginalny.


Patricia: Kawy nie możesz pić, a colę?

Mateusz: Od coli to jestem uzależniony. Kiedyś był nawet taki czas, że przez 8 czy 10 lat piłem jej ok. 1-1,5 litra dziennie i co dziwne, nigdy nie miałem problemów z nadwagą. Jednak jeśli chodzi o napoje ogółem, to zdecydowanie woda jest dla mnie na pierwszym miejscu. Po tym jak byłem z Magdaleną Różczką w Ghanie (przyp. aut.: akcja TVN i WWF Polska "S.O.S. dla świata") i zobaczyłem, że są ludzie, którzy nie mają wody, zacząłem ją doceniać. Dopiero w Ghanie zrozumiałem, że woda jest potrzebna do życia. Jak się wówczas okazało ludzie tam piją wodę, która jest jednym wielkim bajorem, a choroby na które najczęściej leczą się pochodzą właśnie z wody, ale nie tylko dlatego, że jest brudna, ale również dlatego, że jest oczyszczana chemikaliami. Połowa z tych ludzi trafia do szpitali dlatego, że nie oczyściła bagna, a druga połowa dlatego, że je czyściła i pozatruwała się chemikaliami, które tę wodę oczyszczają.

Życie ludzi w Ghanie jest w pełni podporządkowane trybowi pobierania wody, która jest daleko od wioski, często jest okresowa i prawie zawsze brudna. My tylko raz pomogliśmy przynieść wodę z „pobliskiego” akwenu i ledwo żyliśmy, a oni tak żyją każdego dnia. Tak więc świadomość posiadania wody w kranie, a w dodatku ciepłej i zimnej, naprawdę od tamtego wyjazdu, przestała być dla mnie tak oczywista i zacząłem ją dużo bardziej doceniać i zawsze pamiętam, że woda to podstawowy składnik wszystkich napojów, które piję i które sprawiają mi radość oraz przyjemność. Nawet jeśli masz sok, to on w głównej mierze również składa się z wody, która musiała zostać pobrana przez roślinę zanim ta wydała owoc. Woda jest bardzo ważna, a niestety statystyki naszego dbania o jej zasoby są bardzo złe, a wręcz okrutne pod tym względem. Dlatego też zachęcam wszystkich, do przywiązywania większej uwagi do tego, jak korzystamy z wody każdego dnia.


Patricia: Czy może jest jakiś szczególny, wyjątkowy napój, jaki utkwił w Twojej pamięci?

Mateusz: Jednym z moich ulubionych, aczkolwiek przez długie lata niedocenianych „napitków” jest kompot mojej mamy, który robiony jest tylko i wyłącznie na święta. Nigdy wcześniej go nie lubiłem i zawsze jak byłem dzieckiem, to z przerażeniem patrzyłem na mojego stryja, czy na mojego ojca i mamę, którzy go pili i uwielbiali. Ten kompot nie smakował mi, ponieważ wszystkie zawarte w nim suszone owoce mają bardzo intensywny i specyficzny posmak „suszu”. Jednak z czasem ten właśnie smak stał się dla mnie tak wysublimowany, specjalny, niepowtarzalny, oryginalny i właśnie bezpośrednio związany ze świętami Bożego Narodzenia. Teraz działa to właśnie tak, jak wspomniana wcześniej magdalenka u Marcela Prousta, jak w ciągu roku wypijam coś, co ma chociaż odrobinę posmaku tego suszu, wystarczy abym zamknął oczy i od razu widzę choinkę, mam karpia na stole – chociaż w rzeczywistości go nie mam, ale wyobrażam go sobie – i przenoszę się w świat mojego dzieciństwa, właśnie za pomocą smaku tego kompotu mojej mamy.


Patricia: Jakie są jeszcze potrawy, które goszczą na Waszym wigilijnym stole?

Mateusz: Mój ulubiony karp „po żydowsku” w wykonaniu mojej mamy (z marchewką, rodzynkami oraz migdałami i całość w galarecie), który jest bezbłędny. Zawsze też są ziemniaki w mundurkach przygotowane przez mojego tatę. Od lat już goszczą one na naszym stole, czasami w wersji z odrobiną masła albo z czerwonym kawiorem lub innym razem serwowane z serem. Nie może również zabraknąć tradycyjnej sałatki warzywnej, która robiona w ciągu roku nigdy nie smakuje tak wyjątkowo jak ta wigilijna. Dodatkowo śledź przygotowany przez mojego tatę (zwykły śledź z cebulą zalewany olejem słonecznikowym), którego już nauczyliśmy się z siostrą robić. Do tego zawsze jest postna zupa grzybowa z łazankami, przygotowywana na wywarze z borowików - również autorstwa mojego taty. Bardzo istotne w tradycji mojej rodziny jest to, że wszystkie potrawy są przygotowywane bardzo dokładnie, dla przykładu zupa jest tak cedzona, że na dnie wazy nic nie ma. Po zjedzeniu zupy jest pora na prezenty. Jak już wszyscy je rozpakują, to wówczas już na sam koniec podawany jest karp smażony „sauté”. Z potraw na słodko jest zawsze sernik na zimno przygotowywany przez moją mamę oraz ciasteczka robione przez moją siostrę i mamę.


Patricia: Oprócz wspomnianych już wcześniej pewnych napojów, również święta są „tym czymś” do czego trzeba dorosnąć, żeby docenić ich wartość?

Mateusz: Święta to dla mnie to bardzo pozytywny oraz rodzinny czas i tę tradycję pragnę kontynuować przez całe moje życie. Jak człowiek jest mały, to tak nie odczuwa świąt, ponieważ cały czas jest w domu. Jak jest się starszym, to zaczyna się życie w nieustannym pędzie, w biegu i ciągle ma się swoje sprawy. Gdy się człowiek trochę ustatkuje i zaczyna mu brakować najbardziej bezdyskusyjnego ciepła rodzinnego, to dopiero wówczas docenia to, co ma i wtedy każda minuta jest na wagę złota, każdą minutę przemienia – w swojej głowie - w godzinę. Dopiero z perspektywy czasu bardziej potrafię docenić swoje szczęście, które jest podstawą tych świąt.

Nawet jeśli ktoś nie ma rodziny albo takiego miejsca wspomnień, do którego może wracać, to wydaje mi się, że nie ma takiego momentu, kiedy nie można by było zacząć takiej tradycji - to zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Ja osobiście na pewno będę kultywował magię rodzinnych świąt, ponieważ mam ją „na wyciągnięcie ręki”. Tradycja w moim przypadku polega na tym, że przygotowaniem świąt od zawsze zajmowali się głównie moi rodzice. Jednak coraz częściej, jak tylko mam z siostrą chwilę, staramy się nie tylko im pomóc rodzicom, ale również „podpatrzeć” receptury, sposoby przygotowania potraw i co najważniejsze pobyć wszyscy razem, w rodzinnym gronie. Trzeba pamiętać, że nigdy nie jest za późno, aby wspólnie celebrować Boże Narodzenie.

Najważniejsze jest, aby każdy z nas miał świadomość tego, o co tak naprawdę chodzi w tym wyjątkowym czasie. Abyśmy umieli docenić magię i tajemnicę świąt, która polega przede wszystkim na możliwości bycia z bliskimi, z rodziną, z tymi których kochamy najbardziej. Czego Wam i sobie w te święta życzę


Bardzo dziękuję za rozmowę.
Patricia

wtorek, 24 grudnia 2013

BOŻE NARODZENIE - ŻYCZENIA

Niech najbliższe Święta Bożego Narodzenia i Wigilijny wieczór, upłyną Wam w szczęściu i radości przy kolędach i zapachu świerkowej choinki. A już jutro zapraszam wszystkich na mój blog po odbiór prezentu, jakim będzie przygotowany specjalnie na święta wywiad z "człowiekiem, dla którego urzeczywistnianie nawet najmniej realnych marzeń nie jest rzeczą niemożliwą". 

Wesołych i radosnych świąt!
Patrice

poniedziałek, 23 grudnia 2013

PODZIĘKOWANIA


Chciałabym bardzo serdecznie podziękować wszystkim, którzy w tym roku mieli chwilę aby zajrzeć na ten blog. Mam nadzieję, że informacje jakie zamieszczam są ciekawe i dla Was przydatne ;-) Ponad 6000 odsłon, to wyjątkowy prezent pod choinkę od Was dla mnie. Dziękuję.

Patrice

czwartek, 21 listopada 2013

CHWILA ODDECHU CZYLI ROZMOWA O KAWIE Z KUBĄ WESOŁOWSKIM


Kiedyś w luźnej rozmowie z moim znajomym wspomniałam o prowadzonym przeze mnie blogu i pomyśle przeprowadzenia wywiadu z miłośnikiem kawy, człowiekiem który, tak jak ja, nie wyobraża sobie początku dnia bez dźwięku młynka do kawy i tego niesamowitego zapachu, który chwilę później unosi się po całym mieszkaniu. Szczęśliwie dla mnie okazało się, że ktoś taki jest niemal na wyciągnięcie mojej ręki. Mam nadzieję, że równie dobrze będzie się Wam czytało ten krótki wywiad z Kubą Wesołowskim, tak jak mi słuchanie o Jego głębokiej fascynacji kawą. Miłej lektury!

Kuba Wesołowski, źródło: film.wp.pl 

Patricia: Czym dla Ciebie jest kawa?

Kuba Wesołowski: O każdej porze dnia kawa jest dla mnie czymś innym. Bez kawy trudno jest mi zacząć dzień. Chociaż nie piję rano mocnej kawy, to ten poranny kawowy klimat bardzo mi się podoba. Pierwszą rzeczą, którą zawsze rano robię jest cappuccino, jest to ten sposób przyrządzenia kawy, który rano bardzo sobie cenię. Z każdą godziną dnia idę w coraz mocniejszą stronę kawy i od południa zaczyna mi towarzyszyć espresso, które potrafię wypić też po kolacji, bowiem na mnie kawa nie działa w sposób pobudzający, czyli nie tak że nie mogę później zasnąć. Najzwyczajniej w świecie dobrze się czuję po spożyciu kawy. Kawa ma też dla mnie odmienne znaczenie w zależności od pory roku. Czymś innym jest dla mnie kawa zimą, bo wówczas piję bardzo dużo słodkich,  smakowych kaw, które uwielbiam. Ale za to latem lubię kawę z kostkami lodu.


Patricia: Kiedy kawa po raz pierwszy zawitała / pojawiła się w Twoim życiu?

Kuba: Uwielbiam smak kawy, jak byłem małym chłopcem i kawa mi nie smakowała, to marzyłem że nastąpi moment, że ten napój mi w końcu zasmakuje, bo wówczas kawa kojarzyła mi się z poważnymi mężczyznami, wielkimi i ważnymi sprawami. Tak mi się kiedyś kojarzyło, że dorosły mężczyzna do południa powinien wypić dobrą kawę i przeczytać gazetę, jak już byłem starszy, to dokładnie tak starałem się robić. Dużo było w tym wszystkim chęci uczestniczenia w procederze mielenia kawy - do tej pory uwielbiam dźwięk młynka, a także zapach kawy jest jednym z moich ulubionych zapachów.

Później, w czasach liceum wraz z moim przyjacielem jeździliśmy po Warszawie w poszukiwaniu najlepszej kawiarni, a także snuliśmy plany, że w przyszłości będziemy podróżowali po świecie i próbowali różnych kaw w najodleglejszych zakątkach świata.

Również na planach filmowych pije się bardzo dużo kawy i chyba tak naprawdę to właśnie tam zaczęła się moja przygoda z tym napojem.


Patricia: Czy masz jakieś nietypowe wspomnienia związane z kawą?

Kuba: Miałem kiedyś przygodę z kawą Kopi Luwak. Kiedy po raz pierwszy wraz ze znajomymi zamówiliśmy tę kawę i otrzymaliśmy do spróbowania, byliśmy pełni entuzjazmu, bardzo się nią zachwycaliśmy, do momentu, kiedy przyszedł kelner z prawdziwą Kopi Luwak. Wówczas dopiero okazało się, że tak naprawdę to piliśmy zwykłą kawę z przekonaniem, że jest to ta sławna, rzadka i ceniona przez wszystkich kawa Kopi Luwak. Jednak nie jestem fanem kaw o wysokiej kwasowości, a niestety Kopi Luwak do nich należy. Nie lubię też zbyt kwaśnych kaw, wolę jak kawa jest mocna, ciężka, korzenna, ziemista, a przede wszystkim ma gorzki smak.


Patricia: Jakość czy ilość, co jest dla Ciebie ważniejsze w kawie?

Kuba: Ja nie piję dużych kaw, jednak w ciągu dnia wypijam sporo małych, ale za to intensywnych kaw. Bardzo też lubię kawy z ekspresów przelewowych, coś w stylu amerykańskim. Raz zaparzony dzbanek kawy, który do ostatniej kropli kawy jest ciągle podgrzewany. Dla odmiany bardzo lubię ten „przepalony” smak.


Patricia: Kawa jest dla mnie …

Kuba: … „chwilą oddechu” ;-)


Bardzo dziękuję za rozmowę.
Patricia Z.




sobota, 19 października 2013

CYTAT DNIA



To love oneself is the beginning of a life-long romance

Pokochanie siebie jest początkiem romansu na całe życie.


Oscar Wilde


piątek, 6 września 2013

ZAGUBIONY CZAS // DIE VERLORENE ZEIT



W ubiegłym roku dzięki zaproszeniu od Mateusza Damięckiego miałam przyjemność uczestniczyć w jedynym (!) w Polsce pokazie filmu "Zagubiony czas" w reż. Anna Justice. Z racji mojego zainteresowania okresem II wojny światowej, z tym większą chęcią i ciekawością wybrałam się na premierę. 

Film opowiada historię miłości między Tomaszem Limanowskim, polskim więźniem politycznym - w tej roli Mateusz Damięcki, a Hanną Silberstein, żydowską więźniarką (Alice Dwyer). Uczucie tak bliskie każdemu z nas rozkwita między bohaterami w dość nietypowym miejscu jakim jest obóz koncentracyjny Auschwitz, czyli tam gdzie wydawałoby się że na miłość nie ma już miejsca. Tomasz wraz z ukochaną organizuje ucieczkę obojga zakochanych z obozu zagłady. Niestety nie wszystko układa się po ich myśli i zostają rozdzieleni, jakby się wydawało już na zawsze .... Jednak Los lubi płatać figle... 

Jeśli zainteresowała Was ta historia, to zapraszam wszystkich do kupienia filmu, gdyż pomimo że nie był on wyświetlany w żadnym polskim kinie, a na świecie zebrał wiele pozytywnych recenzji, to jest już dostępny w naszym kraju (na pewno w Empiku) na DVD. 

poniedziałek, 22 lipca 2013

S@MOTNOŚĆ W SIECI


W głębi duszy, każdy człowiek chce być kochany, dla kogoś ważny i potrzebny. Kiedy nie można znaleźć bratniej duszy w realu, wiele osób przenosi się do świata wirtualnego. A tutaj otwiera sie szerokie grono portali randkowych, zarówno tych płatnych, jak i całkowicie darmowych. Ludzie wypisują różne czasami dziwne, innym razem bardzo śmieszne rzeczy na swój temat, głównie po to, aby zainteresować osobnika/ osobniczkę płci przeciwnej swoją osobą. Z jedej strony może to być wspaniała okazja do poznania ciekawego człowieka, a może i Miłości swojego życia (ale w tę drugą opcję, to raczej wierzą jedynie skrajni romantycy lub ludzie niespełna umysłu!), lecz z drugiej jest to miejsce pełne ludzi bezczelnych, aroganckich, a co najgorsze zboczeńców. No bo jak określić kogoś, kto w swojej pierwszej wiadomości pyta np. "czy lubisz anal?", albo pisze zbereźne teksty. Szkoda słów ....

Jednak fascynujące jest to, że pomimo wiedzy na temat portali randkowych, jest tam bardzo wielu użytkowników, którzy szukają własnego szczęścia, tej drugiej połówki ... Dziwne jest to, że na ulicy przechodząc obok pięknej kobiety, mężczyzna nawet nie zagada, nie odwzajemni uśmiechu, ale ten sam człowiek w Internecie przybiera już całkiem odmienną twarz, jest odważny, gotowy do rozmowy, ba! a czasem nawet jest gotów spotkać sie i porozmawiać "na żywo".

Fascynujące, n@prawdę f@scynujące!

wtorek, 9 kwietnia 2013

MYŚLI PORANNE PRZY KAWIE



Marzenia są po to, aby je realizować, a nie po to, aby tylko o nich myśleć ... 


Kiedyś miałam marzenie... widząc spadającą gwiazdę nie omieszkałam je wypowiedzieć, chciałam mieć komputer. To było dawno, jeszcze przed epoką Internetu, kiedy posiadanie komputera było czymś wielkim. W końcu doczekałam się, to był rodzinny komputer, ale był u mnie w pokoju :-) Kiedy tylko udało mi się samej zarobić, to kupiłam swojego laptopa ... choć już z niego nie korzystam, jest zawsze tam gdzie ja i przypomina mi o tym, że w życiu wszystko jest możliwe, jeśli się tylko tego chce ....

Życie jest zbyt krótkie, żeby jedynie się zastanawiać i planować, trzeba działać, myśleć i realizować swoje marzenia.

Ostatnio mój znajomy powiedział, że "(...) chyba zacznie też chodzić na siłownię", zapomniałam mu powiedzieć, że powinien jeszcze raz powtórzyć zdanie, ale bez słowa "chyba" - zdradza ono niepewność, sprawia że to czego chcemy oddalamy od siebie, odsuwamy w bliżej nieokreśloną przyszłość. A jeśli czegoś chcemy, czy potrzebujemy, to dlaczego mamy sobie tego odmawiać?

Każdy z nas ma cele czy marzenia, więc dążmy do ich spełnienia!

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Nie tylko o kawie, czyli myśli wieczorne ...



Każdego dnia wkładamy maskę, czy jesteśmy tego świadomi, czy też nie. Inną maskę dla rodziny, inną dla przyjaciół, jeszcze inną dla małżonka i kolejną dla współpracowników .... We współczesnym świecie coraz mniej o sobie wiemy, coraz bardziej pochłaniają nas trudy dnia codziennego, NASZE sprawy, NASZE kłopoty - te mniejsze czy większe, stają się najważniejsze, lecz czy ktoś z nas dostrzega tych, którzy potrzebują naszego wsparcia, dobrego słowa, poświęcenia uwagi? Kilka minut, godzin względem wieczności, to przecież tak niewiele, a komuś to być może bardzo pomoże...

Maska jest słowem kluczem, to bardzo ważne, aby dotrzeć do drugiego człowieka, odkryć prawdę i potrzeby kryjące sie pod pozorami. Bardzo często jest tak, że ludzie którzy są bardzo nieszczęśliwi lub bardzo samotni, na co dzień wkładają maskę szczęścia, dlatego wydaje się nam, że to musi być naprawdę radosny człowiek, choć tak naprawdę jego dusza krwawi... Czy kiedykolwiek ktoś zastanawiał się dlaczego niektórzy ludzie mają takie piękne oczy? Podobno najpiękniejsze oczy mają ci, co bardzo wiele łez wylali ...

Stojąc nad grobem kogoś, kogo znaliśmy, a kto odszedł na własne życzenie, wspominamy tego człowieka - jaki był dobry, mądry, tylko po co odebrał sobie życie? Tylko zapominamy pomyśleć o nas samych, o tym że może kiedy ten ktoś nas potrzebował, nie mieliśmy dla niego czasu, bo NASZE życie, NASZA rodzina zawsze były ważniejsze .... Jeśli ktoś jest dla nas ważny, istotny w naszym życiu, zawsze znajdziemy dla niego chwilę, a jeśli nie ... przynajmniej nie zgrywajmy pozorów, nie dawajmy złudnej nadziei, to najgorsze co może nas w życiu spotkać, fałszywi pozoranci .... Ludzie "udający" zainteresowanie naszymi problemami, pragnący jedynie "doraźnie" nam pomóc, a tak naprawdę kombinujący, jak najszybciej i dla nich bezboleśnie wymiksować sie z naszego życia. Takich ludzi, niestety, jest coraz więcej, a co za tym idzie, tych którzy ciepią w samotności, jeszcze więcej.

Dlatego też zawsze patrz w oczy swego rozmówcy i jeśli ktoś jest dla Ciebie ważny, znajdź dla niego czas, bez względu na wszystko, zanim będzie za późno ....


środa, 27 marca 2013

SŁOWO WSTĘPU


Witajcie,

Bardzo lubię KAWĘ, jednak brakowało mi w Internecie miejsca, w którym mogłabym znaleźć wiele ciekawych informacji na temat tego napoju, stąd też narodził się pomysł skumulowania wszelkich moich myśli biegnących w kierunku tego jakże fascynującego napoju w jednym miejscu. Jednak żeby nie było zbyt monotematycznie od czasu do czasu pojawią się też tematy dziwne, czasem śmieszne, być może również i osobiste przemyślenia... 

Mam nadzieję, że każdy z moich czytelników nie tylko znajdzie coś dla siebie, ale będzie powracać na ten blog nie raz ...

Miłej lektury życzę i do dzieła!

Patrice